Las jest takim środowiskiem, w którym te same zabawy o podobnych stopniu trudności można odbywać latem i zimą. Jedynym wyjątkiem są gry, w których elementem jest marsz po śladach, ponieważ podczas śnieżnej zimy jest to zadanie znacznie łatwiejsze do wykonania.
Przygotowując się do organizacji gier terenowych należy tak zaplanować ich przebieg, aby wszystkim zapewnić maksimum bezpieczeństwa. Co powinieneś wiedzieć, aby stać się zaawansowanym uczestnikiem gier terenowych?
By móc celowo poruszać się w terenie potrzebnych jest kilka wiadomości.
Pomiaru odległości dokonuje się odliczając pary kroków Ipk. = ok. 1,5 m. Kierunek marszu określany jest za pomocą „azymutu”, tj. kąta pomiędzy kierunkiem północy a kierunkiem danym liczonym według ruchu wskazówek zegara.
Powinno się również umieć korzystać z mapy i posługiwać się przyrządem do określania azymutu, czyli busolą. Kto powinien prowadzić gry terenowe, aby byty interesujące i bezpieczne?
Gry w lesie, oprócz obozów i kolonii, mogą być organizowane w kręgu rodzinnym, w grupie rówieśniczej, pośród znajomych. W grupach tych powinien znaleźć się jeden lider, który wziąłby na siebie przygotowanie i organizację, a także sprawowałby funkcję sędziego rozjemcy. Rywalizować możecie z kolegami i rodzicami.
W co można bawić się w lesie latem, a w co zimą?
Szukanie ukrytych skarbów
Poszukaj w swoim gronie kogoś doświadczonego w grach terenowych i namów go do wspólnej zabawy. Tropienie śladów zwierząt zimą
Uczestnicy ze wspólnego miejsca rozchodzą się po lesie i po upływie wyznaczonego czasu wracają w to samo miejsce opowiadając o napotkanych śladach na śniegu, opisując je szczegółowo. Zwycięża ta drużyna, która zauważyła i rozpoznała więcej śladów.
Prowadzący chowa przed zabawą, wzdłuż leśnej ścieżki, kilka do kilkunastu karteczek z nazwami nagród. Uczestnicy idąc po ścieżce starają się odnaleźć „talony na nagrody”. Kto znajdzie karteczkę otrzymuje nagrodę. Karteczki należy chować w takiej samej odległości od siebie co np. 20 m do 2 metrów od skraju ścieżki i do wysokości 1,5 metra. Kryj się
Uczestnicy stoją przy małym drzewku dotykając go. Na sygnał prowadzącego starają się jak najszybciej ukryć. Na schowanie mają tylko około 5 sęk. Poupływie tego czasu prowadzący zaczyna poszukiwania, ale może je prowadzić tylko nie puszczając drzewka spod którego rozpoczęła się gra. Za każdego znalezionego drużyna traci pewną ilość punktów.
Azymut powrotny
Uczestnicy pojedynczo lub w grupach otrzymują zadanie przejścia z punktu startu określonej odległości na zadany azymut. Po dotarciu na miejsce otrzymują drugie zadanie: przejścia takiej samej odległości tylko na dokładnie przeciwny azymut (różniący się od poprzedniego o 180°). Rezultatem idealnie precyzyjnego wykonania zadania powinno być dotarcie na punkt startu. Wygrywa ta drużyna która będzie bliżej. Marsz na azymuty
Uczestnicy lub drużyny otrzymują od prowadzącego kartkę, na której naniesione są azymuty i odległości. Drużyna startuje o wyznaczonej porze: biegnie z punktu startu na azymut nr l określony dystans i ma za zadanie odszukać kartkę umieszczoną na drzewie. Po odnalezieniu spisuje literę napisaną na kartce i podąża dalej na azymut nr 2 według podanych parametrów. Tak porusza się przez cały czas po trasie gry, aż kolejny azymut wskaże jej metę. Przy ocenianiu bierze się pod uwagę poprawność spisanych na punktach liter (tworzących hasło) oraz czas.
Uwaga:
Wiele gier terenowych wymaga specjalnego przygotowania, ale im więcej starania włoży się w organizację, tym lepsza i bezpieczniejsza będzie zabawa.
Z kim mogę ćwiczyć z piłką?
A trakcyjność ćwiczeń, zabaw i gier piłką wynika z ogólnej dostępności, mogą w nich uczestniczyć ludzie w różnym wieku, o różnej sprawności ruchowej, można je zawsze dostosować do własnych możliwości i potrzeb, chętnie w zabawach z piłką uczestniczą również osoby niepełnosprawne, nie tylko pod względem ruchowym.
Pamiętam, że najbardziej ulubioną zabawką w okresie mojego dzieciństwa była piłka. Szczególnie zapamiętałem taką niebieską, błyszczącą, lekką i niezbyt twardą. Była to moja piłka „domowa” tak ją nazwałem, bo często bawiłem się nią, a nawet grałem, w pokoju.
Jeżeli byłem sam w domu, wymyślałem przeróżne sposoby toczenia piłki z omijaniem przeszkód ustawionych na dywanie, a także przeszkód naturalnych znajdujących się w pokoju, do których zaliczałem nogi od stołu, pufy, fotele. Najwięcej radości sprawiało mi wymyślanie coraz bardziej skomplikowanych przeszkód, jak również przetaczanie piłki tak, aby nie wypadła z wyznaczonej trasy. Lubiłem piłkę dlatego, że w niektórych ćwiczeniach była mi „posłuszna”, toczyła się tam, gdzie chciałem, odbijała od różnych przeszkód i wracała do mnie.
Rozwiązania edukacji
Po tej nocy z domu nie wyszła żadna kobieta. Prabhdźot Kaur prawie w ogóle nie wstawała z łóżka. Szła na posiłek, a potem biegiem wracała, wychodziła, kiedy wołała ją Mata-dźi, ale przy pierwszej okazji wymykała się z powrotem do pokoju. Przyszedł do niej Papa-dźi i, usiadłszy po turecku z poduszką na kolanach, przekomarzał się z nią, rozśmieszał ją i łaskotał w stopy, a ona zrozumiała, że w ten sposób chce przeprosić za tamte chwilę paniki. Trzymając go za rękę, była w stanie wyjść na dziedziniec, ale podświadomie zaczęła czuć się niepewnie na otwartej przestrzeni, jakiś twardy pęcherzyk rozszerzał się do rozmiaru cebuli w samym środku jej klatki piersiowej, utrudniając oddychanie. Szybko wracała do domu, do swojego pokoju. Lepiej się czuła wśród tych białych ścian i za tymi kratami. Czasami wyglądała przez okno, skąd widziała Ram Pari, Natwara i całą resztę, zbitych w gromadkę na dole, ale starała się nie podnosić wzroku na ogród i na to, co znajdowało się za nim. Kiedy się odwracała, bezpieczna w swoim pokoju, na swoim łóżku, wtedy czuła się dobrze.